Jak wszystko się zaczęło – pierwsze lekcje, pierwsze dźwięki

Niektórzy mówią, że muzyka wybiera nas, zanim my wybierzemy ją. W moim przypadku to stwierdzenie ma w sobie dużo prawdy. Od najmłodszych lat dźwięki miały dla mnie większe znaczenie niż słowa. Szybciej uczyłam się melodii niż alfabetu. Mama szybko to zauważyła, a raczej usłyszała i zapisała mnie do szkoły muzycznej w Żyrardowie, gdzie zaczęłam naukę gry na fortepianie, jednocześnie spełniałam się śpiewając w scholce Kościelnej.

Momentami nie było łatwo. Fortepian bywa wymagający, a świat nut wcale nie taki oczywisty. Ale z czasem zauważyłam, że muzyka staje się dla mnie czymś więcej niż szkolnym przedmiotem. Stała się moim językiem, moim sposobem komunikowania emocji, których nie da się ubrać w słowa.

Z każdym kolejnym rokiem ta więź się pogłębiała. A ja wiedziałam już, że nie chce robić w życiu niczego innego.

 

Z nutą wdzięczności,

Magdalena